niby niewiele, a jednak
Ociagam sie z pisaniem, bo jakos tak niewiele sie tu dzieje.
Przynajmniej z mojej perspektywy, chociaz z drugiej strony...
Od rana pracujemy. Nadal spoznienia sa tu na porzadku dziennym, tyle, ze juz macedonczycy wiedza, ze nas to denerwuje i rozwala caly dzien. Ale taki tutaj maja sposob na zycie. To zjawisko ma nawet swoja nazwe: opushtano czyli innymi slowy relax, chill out i inne takie.
Popoludniami jest nadal goraco, wiec siedzimy w domu. Dopiero wieczorem warto wyjsc. Wtedy albo pijemy kawe w kafejkach, albo idziemy do parku.
W ogole to kawy pije sie tu strasznie duzo. Nadal nie moge sie do tego przyzwyczaic. No bo wyobrazcie sobie, ze moj zespol przychodzi do pracy na 12.00. Spoznia sie (przedzial obustronnie otwarty) od 15 do 45 minut, siada przy stole, zajada sniadanko i wstawia kawe. Po tym obowiazkowo papierosek na balkonie, kawa juz gotowa wiec mozna sie napic. Praca zaczyna sie na dobre gdzies o 13.30. No ale juz niedlugo czas na druga kawe, potem jeszcze trzecia przed wyjsciem. A ile wypijaja jeszcze po pracy- tego juz nie wiem.
Palenie tutaj to straszny nalog. Pali chyba z 70% mieszkancow! W moim teamie pali Stena i Ravin. Nigdy nie pala w domu, nie pozwalam. Ale na balkonie fajke od fajki odpalaja. Koszmar! Udalo mi sie ostatnio wywalczyc, ze przynajmniej na spotkaniach sie ograniczaja- palic moze tylko jedna osoba w danym czasie, kolejna osoba musi odczekac 10 minut zanim zacznie swojego papierosa. Od razu sie inaczej pracuje.
Dobra, jeszcze o tym parku musze napisac, bo to ciekawa sprawa.
No wiec jest w Skopje park. I tam schodza sie wieczorami ludzie. Kupuja sobie piwko albo winko w sklepie nieopodal- najlepiej, zeby bylo zapakowane w torebke foliowa, bo na niej mozna potem usiasc- i ida siadaja sobie na trawce. Ale to nie wszystko. Zazwyczaj na jedna taka grupke ludzi jest przynajmniej jedna gitara. I tak to sobie siedzimy, spiewamy i gadamy. No, przynajmniej jest tanio!
Na poczatku tygodnia przyjechaly do nad 4 laski- z Polski, Slowenii i Portugalii.
Zazwyczaj gdzies chodzimy wieczorkami z nimi. W zeszla niedziele- jak ich jeszcze nie bylo- poszlismy do muzeum. Tego dnia jest za free, wiec sie skusilismy. O matko! Bogu dzieki, ze bylo za free, bo nie chcialabym placic za cos takiego! Generalnie bylo tam 2 sale. Jedna- z pocztowkami wywieszonymi na scianie. Tak zupelnie od czapy kartki pocztowe sobie wisza! A druga czesc wystawy to jakies dziwne znaleziska, ni to greckie, ni to tureckie...
Ale wesolo bylo jak nie wiem, usmialismy sie przynajmniej.
28 lipca obchodzilam urodziny. I Ravin tez. Wyobrazacie sobie? Mamy urodziny tego samego nia! Birthday Party bylo u nas w domu...
