Sunday, August 13, 2006

nareszcie zwiedzanie!

No moze nie bylo to cos co mozna nazwac super intensywnym zwiedzaniem, ale przynajmniej widzialam choc pare z tych przepieknych miejsc ze zdjec.
Wczoraj pojechalismy do Matki. To kanion, jeden z wielu znajdujacych sie w okolicach Skopje.
To naprawde mistyczne miejsce, i mimo, ze turysci odwiedzaja to miejsce, nadal pozostalo ono dzikie i niedostepne. Odrobina marketingu i macedonczycy mogliby niezle na nim zarobic!

Niestety zdjecia nie oddadza piekna tego miejsca, mimo wszystko zapraszam to moich albumow.

Friday, August 11, 2006

sho intern?

Dni uplywaja szybko jak nie wiem co.
O tym, ze doba powinna miec dla mnie jakies 30 godzin to juz dawno wiedzialam, no ale tutaj to wydaje sie, ze nie ma wiecej niz 16h!
Sroda byla jdnym z najgorszych dla mnie dni tutaj.
Wiem, ze ludzie nie ufaja mi jeszcze, i na pewno troche to jeszcze zajmie, zanim sie przekonaja, ze jestem odpowiednia osoba na wlasciwym miejscu. Musza poznac mnie, moje doswiadczenie, sprawdzic mnie i juz. Narazie podchodza do mnie z rezerwa. No ale pierwszy raz dostalam po glowie. Jakis tydzien temu mialam spotkanie w sprawie rekrutacji. Wydawalo mi sie, ze swietnie wytlumaczylam co i jak, Kara (dziewczyna, ktora jest wiceprezydentka w Skopje) zadawala pytania, na ktore odpowiedzialam. Zrozumiala. A tu nagle, na tym srodowym spotkaniu przypomniala mi moj ulubiony tekst: 'Maja, this is Macedonia. This is not gonna work here. You are not aware of the reality...' i takie tam bla bla. No wscieklam sie jak nie wiem co, bo tak to niby zrozumiala, a potem nagle ni z gruchy ni z pietruchy mi mowi, ze sie nie da. A w miedzyczasie nie miala watpliwosci? Pytan? Ah! Jestem pewna, ze sie jeszcze z moja poprzedniczka komunikuje, zwierza i zali...
No a potem wieczorem przyjechala Maja, dziewczyna z Ohrid. To znaczy ona mieszka w Skopje, ale studiuje w Ohrid. Zreszta jak wiekszosc studentow z Ohrid- tak naprawde sa ze Skopje. Wiec latem studenci ze Skopje jada na wakacje do Ohrid, a Ohrid do Skopje do domu przyjezdza...
No wiec Maja przyjechala, mielismy isc do parku. Ona prowadzila, ale... mielismy stluczke! Nic powaznego, ale tata jej mial bardzo kwasna mine. Pewnie dlatego, ze tutaj samochody z ubezpieczeniem to zadkosc. A wjechalismy w autobus by the way. Zdziwilam sie, jak to mozliwe, ze ludzie nie maja ubezpieczonych aut. Ale jak sie zaczelam lepiej przygladac czym ci ludzie jezdza, to w sumie chyba zrozumialam. Jakies 70% to graty, ktore hucza i bucza na ulicy. Co prawda jezdza. Ale tez ford Mai byl calkiem spoko. Znaczy nadal jest. Choociaz Maja od tego czasu sie nie odezwala...

Na poczatku tygodnia dostalam wyplate =) Dlatego jem juz normalnie, mam nadzieje, ze telewizorki nie wroca w zwiazku z tym. Pewnie nie predko- tu caly cas sie gdzies chodzi. W zyciu tyle nie chodzilam. Chociaz Ravin chyba gorzej to znosi niz ja =)
No w kazdym badz razie nadal zakupy robimy na bazarku, bo tam warzywka sa najlepsze. A ceny ich nadal spadaja. Wczoraj na przyklad kupilam pomidorki za 10 denatow, czyli jakies 70 groszy za kilo. Jak o tym powiedzialam Nizarowi (dzis z nim rozmawialam. Dla niewtajemniczonych Niz jest z Tunezji, od ponad 2 lat mieszka w Niemczech) stwierdzil, ze niezly biznes na takich warzywkach mozna w Niemczech zrobic. Bo tam to juz wszystko marketowe, czyli plastikowe i nienaturalne. A jak naturalne, to drogie.

Tymczasem przygotowujemy sie do przyjazdu do Polski. Na Kongres Swiatowy. Niestety nie stac nas na to, zeby caly team bral udzial w konferencji, wiec jedziemy w trojke. I niestety z tego powodu panuje troszke kwasna atmosfera. Bo jedzie Toni, oraz ja i Ravin, czyli jedna osoba z Mace, hindus i Polka. To oczywiscie ze wzgledu na funcje, ktore z Ravinem pelnimy, no ale fakt faktem, ze AIESEC Macedonia inwestuje w tym przypadku w internaszynali...
Matko! Trzeba sie bedzie jakis macedonskich piosenek nauczyc! A i tancow najlepiej tez. Moze sie uda jakies stroje narodowe zalatwic, ale narazie nie zapeszam.
Makedonsko dewocze...

PS. Lukas przyjezdza do mnie we wrzesniu!
Moze ktos jeszcze ma ochote odwiedzic balkany?

Aha, prawie zapomnialam wyjasnic o co chodzi z tym sho intern.
Generalnie nie narzekam na angielski w Macedonii. Bo ludzie mowia, chociaz czasem slabo. Zazwyczaj jest tak, ze nie znaja pojedynczych slow, wiec pytaja sie tylko miedzy soba 'sho ...(i tu pada slowo, ktorego nie rozumieja). W komitecie lokalnym, ktorego jestem opiekunem (tzw. coachem) niestety Angielski jest bardzo slaby. Ravin przygotowuje mnie do pierwszego spotkania, zadajac mi zagadki do rozwiazania, ktore moga mi sie przydarzyc w Prilep. Przyklad: Sho intern? (i tu prostymi slowami trzeba wyjasnic kto to praktykant. dla mnie to latwe, bo po macedonsku to tez praktykant). Gorzej jak pytaja o slowa, ktore sa bardzo podstawowe jak: sho increase? Sho opportunities?...

Saturday, August 05, 2006

takie tam

Dzis znalazlam chwile na "window shopping'.
To z zasadzie wszystko na co mnie teraz stac =) No ale zawsze daje troche przyjemnosci.
Lalo niesamowicie, ale ja- Pomyslowy Dobromir- oczywiscie wybralam sie w sandalach. Stopy mialam czarne, pooblepiane piachem i oczywiscie cale mokre. No coz, to 50 denarow w kieszeni.
Chociaz taksy sa tu naprawde taniocha. Jak sie jedzie w 2 osoby, to juz zupelnie autobusem sie nie oplaca. Tylko jeszcze nie umniem okreslic dystansu: kiedy zaplaci sie 50 a kiedy duzo wiecej. Bo ten system naliczania jest tu naprawde przedziwny. Najpierw jest na liczniku 50. I tak sbie wisi... caly czas... jedynie 50. A potem bach! bach! bach! denar za denarem. Jak jechalam za pierwszym razem to myslalam, ze koles chce nas okantowac. Ale tu taki jest system po prostu i juz.

Wednesday, August 02, 2006

Kontakt ze mna

Na codzien korzystam z maila.
No, chyba, ze mamy niekonczace sie spotkania albo chwilowo nie mamy netu. Najlepiej pisac na ktorys z adresow: @aiesec.net, @gmail.com lub @gazeta.pl
Mam tez polska komorke, wlaczona stale, zatem odbieram eski.
Moj numer macedonski to: +389 71 729 317
Mam tez skypa, ale tego uzywam od swieta. Nawet nie wiedzialam, ze 15-20 minut na skype to 36 mb czyli nasz dzienny limit na jeden komputer! No ale czasem nie pracujemy caly dzien, albo wszystkich nie ma w biurze, wiec moge sobie spokojnie pogadac.
No i w koncu adres.
Mieszkam na Bojmija 4/26, Skopje.

Do uslyszenia!

gapie

Powoli zaczynaja mi dokuczac pewne cechy macedonczykow.
Jedna z nich jest to, ze sie gapia.
I jakies takie spojrzenia maja natretne... A juz na basenie to sie wytrzymac nie da.
W zasadzie osoby ktore na basem przychodza to zamiast plywac unosza sie tylko na wodzie przy krawedzi i sie gapia. Powoli zaczynam zalowac, ze czepka nie trzeba tu nosic, bo przynajmniej wszyscy wygladaja jednakowo badziewnie.
Teraz biegam na basen z Cebula to przynajmniej sie nie zastanawiam czy i kto sie na mnie gapi. Ale jak Cebula wyjedzie...

W ogole to Macedonia to dziwny kraj.
Niby tu wszystko fajnie, a jednak... Serbia, Grecja, Bulgaria, Albania- z kazdym krajem maja na pienku. A ja myslalam, ze to tylko Grecja ich nie uznaje za Macedonie, bo nazywaja ich FYROM. W tym przypadku chodzi o terytorium. Bulgaria Macedonii nie uznaje jako kraj, ale jako narod tak. Musze sie jeszcze dowiedziec dokladnie o Serbie i Albanie, no ale wniosek mam tylko jeden- jesli wszyscy sasiedzi maja jakies tak zwane waty do Mace, no to, kurcze, cos chyba w tym musi byc.