Wednesday, September 27, 2006

odzylam!

Nareszcie odzylam!

Tego mi trzeba było! Skakac przed 40 minut =) Znalazlam nareszcie Fitness Club, i zapisalam się na aerobic (czyli wydalam 1300 denarow). Troche chyba na wyrost ocenilam, ze mój organizm wytrzyma zajecia 3 razy w tygodniu. Szczególnie, ze teraz już wiem, jak ten aerobic wyglada! Normalnie 40 minut ostrego skakania… Wydawalo mi się, ze mam lydki jak balony, ledwo wrocilam do domu. Ale warto było. I jutro tez ide!

Od czasu kiedy bylam w Ohrid jakos lepiej mi się tu zyje. Nie to, ze jest wspaniale, ale da się jakos zniesc.

Ohrid jest przepiekny (nie tylko dlatego, ze bylam tam razem z Lukasem =).

Plan był taki: ze Skopje jedziemy do Ohrid, 3 dni a potem Grecja.

Ale Ohrid jest zbyt piekny, żeby go opuszczac. No i ceny tez sa calkiem przyjemne, w Grecji pewnie nie było by już tak wesolo. W koncu to UE!

Ciekawostki:

- W Ohrid jest 365 cerkwii i kosciolow- jeden na każdy dzien roku.

- Jezioro i miast Ohrid jest chronione przez UNESCO. Nie bez powodu

- Jezioro Ohrid wyglada jak morze, gdy gory na przeciwnym brzegu ukryte sa we mgle. Tyle, ze jest cieplejsze i zupelnie przejrzyste!

- Z lusek rybich w Ohrid produkuje się… perly!

- Na balkanach nie ma piaszczystych plaz! Opalanie tylko na kamieniach!

Po powrocie do stolicy weszlismy na Vodno. Nie na sam szczyt, ale to już było cos. I fajnie, bo odkrylismy z Ravinem, co można robic w weekendy zamiast siedzenia przed kompem. Co tydzien zdobywac Vodno!

Ostatnio zadko bywam na moim ulubionym bazarku. Troche mi daleko, no i jednak fajnie mieć towarzysza, co podzwiga te moje pomidorki i ogorki. Ostatnim razem bylam z Lukasem. Zakochal się w bazarku jak ja, szczególnie, ze warzywa nie krzycza na nim ‘Jestem zmodyfikowany genetycznie!”- w przeciwienstwie do Londynskich warzyw…

Tak, na rynek nie chodze, ale poznaje nowe dzielnice. I jak wedrujac 30 minut przez miasto doszlam do wniosku, ze w Skopje jest bardzo malo swiatel. Żeby przejsc przez ulice trzeba mieć anielska cierpliosc. A niektóre skrzyzowania naprawde potrzebuja sygnalizacji! Nie mowiac już o pasach dla pieszych. Albo chodniki. Nie przypuszczalam, ze będę za nimi tak tesknic. No chodzic się nie da- taka kicha. Niby os na ksztalt chodnika zbudowane, ale samochody akurat tam parkuja. No coz- wiec chodze ulica.

A na ulicach psy. Burki zwykle, spia sobie. Podobno jest tu jakies schronisko, ale jedno, male i daleko. No wiec psy na bezdomnosc skazane. A w domach jakos ludzie tak nie trzymaja jak u nas. Nie mowiac o innych gryzoniach czy zolwiach. Dziwne. Jak mowie, ze w domu mam chomika, to się smieja. Bo to jakies dziwne dla nich.

1 Comments:

At 6:53 AM, Blogger Dagmara said...

dobrze, że już u Ciebie lepiej się dzieje.

trzymaj się!!

 

Post a Comment

<< Home